Linux on Laptop #2: openSUSE 10.2
Nie pisałem kilka dni na blogu ponieważ znalazłem to czego szukałem. Pierwszy raz w życiu zainstalowałem SUSE. SUSE zawsze w moim mniemaniu było uważane na dystrybucje zrobioną z głową, gdzie wszystko powinno działać. Pewnie dlatego w przeszłości nie można było ściągnąć SUSE jako obrazy ISO. Można było zainstalować przez sieć lub kupić sobie wersje BOX co trochę utrudniało testy. Teraz gdy jest już dostępne openSUSE postanowiłem je sciągnać. Instalacja powiem tylko tak - wszystko wykrytę i wszystko działa od razu. Bez żadnej zabawy. Nie ma “chocków” z instalacją Javy czy też Flash. Poprostu akceptujemy licencję przy instalacji systemu i odrazu mamy wszystko co potrzeba. Ogólnie tak mi się spodobało openSUSE, że zrobiłem backup danych na lokalny serwerem na Gentoo, pocztą się nie martwiłem - IMAP4 - polecam każdemu. Po jednym dniu już działam tylko na openSUSE. Windows’a nawet nie mam na dysku - bo po co
Ogólnie z moich testów wyszła jedna rzecz: Jeżeli nigdy nie mieliście styczności z Linux’em (ja miałem mniej więcej już od Red Hat 5.2, ale piszę to dla laików) to powinniście się zainteresować dwoma dystrybucjami: Ubuntu i openSUSE - wybór pozostawiam czytelnikom


2007-02-28 o godz. 22:46
Jak dla mnie suse to troche bloatware i ciezko sie na poczatku polapac w yascie i jego mnogosci opcji… niektore sie wydaja powtarzac…
Nie przypadl mi do gustu, z powodu wrazenia, ze jest ‘’przyciezkawy'’…
Na plus moge powiedziec, ze bardzo dobrze sprzet mi wszelaki wykrywal i na ‘’dzien dobry'’ dobre rozdzielczosci ustawial…